bez tytułu
w pracy większość ludzi mnie irytuje swoim brakiem kompetencji lub bezmyślnością. więc wychodzę, a tam burza oczyszcza atmosferę.
pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
27 | 28 | 29 | 30 | 01 | 02 | 03 |
04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
w pracy większość ludzi mnie irytuje swoim brakiem kompetencji lub bezmyślnością. więc wychodzę, a tam burza oczyszcza atmosferę.
objadać się arbuzem, chodzić w sukienkach, malować usta na czerwono, używać bezokoliczników
lubię takie dni, bąbel poluje na muchy, mąż sprząta talerze po obiedzie, a ja kombinuję, jakie by tu jutro danie z cukinią przygotować. wakacje jak się patrzy.
stare piosenki, stare znajomości, stare nawyki. nowe marzenia.
piekę najlepsze na świecie ciasto czekoladowe.
jasna jaśnieje - pierwsze siwe włosy ;)
z moim mężem chodzę na jogę. mogłabym i codziennie. przez to jestem jaśniejsza. przez tą jogę i przez to, że z mężem.
za krótkie weekdny. dobrze, że za cztery dni urlop. cztery bardzo długie, bardzo intensywne dni.
czasami ogarnia mnie aż tak wielka złość, że nie wiem co mam z nią zrobić.
już prawie koniec remontu i urządzania mieszkania. jeszcze tylko tydzień, góra dwa. jeszcze tylko dywan i parę innych rzeczy.
nabzdyczył się o coś. czort go wie o co. niech się w końcu odbzdyczy albo chociaż powie, co mu jest.
jakbym nagle znalazła się w zupełnie obcym miejscu, pośród zupełnie obcych osób. pojąć nie mogę, jak to się stało.
przypomniałam sobie hasło :)
przez trzy miesiące nie mogłam sobie przypomnieć hasła do bloga. aż nagle dziś mi się przypomniało i oto jestem.